Trzy Ziemie – Feliks Konarski

Feliks Konarski (pseud, Ref» Ren) 1907- 91; pisarz, aktor, kierownik artystyczny i literacki teatrów rewiowych; więzień łagrów, następnie w armii gen. Władysława Andersa (1892 – 1970); autor słów pieśni: Czerwone maki na Monte Cassino; po wojnie na emigracji.

Od lat, jakże długich i trudnych, ta sama W sercu troska,
Że tam gdzieś zostały trzy Ziemie: Wileńska, Wołyńska i Lwowska.
Jak w nowych księgach pielgrzymów i genezie naszego tułactwa w
trzy Ziemie, trzy ofiary największego w świecie łajdactwa.

Wymazali, skreślili z mapy, Oddzielili drutów zasiekiem,
Nie mieli kruszyny litości nad ziemiąi nad człowiekiem.
Człowieka wygnali z ziemi, ziemię człowiekowi wydarli.
Zostali w ziemi ci tylko, którzy kiedyś wolnymi tu zmarli.

Kara ludzka ich nie dosięgła, nie ulęin się przeto i boskiej –
i plądrująi chodzą po Ziemi Wileńskiej, Wołyńskiej i Lwowskiej.
Wykarczować by chcieli korzenie, przeoraliby ziemie do spodu,
żeby nie tu nie mogło przypomnieć jej przeszłości i tego narodu,
który w Ziemie te wrósł od prawieków, który był tu od dziadów ~ pradziadów,
żeby nikt nie odnalazł tu więcej – raz na zawsze zatartych śladów.

Przesiedlili, przegnali, wywieźli, Oddzielili dusze od ciała,
zapomnieli tylko ojednym, przeoczyli, że ziemia została,
Ziemia, której ni wygnać, ni wywieść, z której nadal z nadejściem wiosny,
zielonością w niebo strzelają: buki, klony, topole i sosny.

Bo już gaj się rozszumiał, rozgadał po dawnemu wileńską brzozą.
Łatwo było wywieźć człowieka, ale brzóz ~ wszystkich brzóz nie wywiozą!
A tu las się po lwowska rozśpiewał i po człowieku została scheda. „ ..
Łatwo było wysiedlić człowieka, ale lasu wysiedlic’ się nie da.

A tu chabry wśród zbóż modrookie barwiły tę ziemię żałosną,
Łatwo było wyplenić człowieka, ale chabry na nowo wyrosną,
Ani słońca nikt przegnać nie zdoła, ani wiatru nikt nie wyrzuci,
bo i słońce na nowo zaświeci, bo i wiatr tu na nowo powróci.

Miasto da się przemienić, przestawic’, można z każdą rozprawić się wioską,
Ale ziemia wciąż Ziemią zostanie tą Wileńska, Wołyńska i Lwowską!
I zostaną w tej ziemi mogiły, i te prochy zostaną i kości –
Jako symbol dawnego dziedzictwa, jako prawo odwiecznej własności.

I gdy człowiek po latach tułaczki, wróci tu z własnym synem lub wnukiem,
I usiądzie znużony wędrówką pod modrzewiem, topola czy bukiem,
na tej ziemi żyjącej i żywej ~ wtedy nagle usłyszy z daleka,
jak doń las po wołyńsku zagada. „ jak po lwowsku zaszumi mu rzeka. .,
która burze naj gorsze przetrwała. O tej Polsce na części rozdartej,

z mapy świata zmazanej – a przecież znów całej. I wtedy zrozumie,
że ta ziemia, najmilsza, go wita! I usłyszy W głębi po szumie
jak raduje się jego powrotem, czekająca na niego, ojcowska,
jego ziemia, za którą tak tęsknił… ta Wileńska, Wołyńska i Lwowska,

Feliks Konarski ~ w 25 – tą rocznicę bitwy 0 Monte Cassino. ”Czerwone maki na Monte Cassino …” Ćwierć wieku koledzy za nami, bitewny ulotnił się pył. I klasztor białymi murami, na nowo do nieba się wzbił. Lecz pamięć tych nocy upiornych i krwi, co przelała się tu – odzywa się w dzwonach klasztornych grających poległym go snu,

Tarnów, dnia 20.02.2007 r.